Skąd się wziął Piec? - upadek

UPADEK HUTNICTWA

Jednakże w dokumencie z 1857 roku można już znajdują się pierwsze sygnały o zmierzchu hutnictwa na ziemi strzeleckiej. Wtedy właścicielem huty kadłubskiej po śmierci Tenczina był już Graf Strachwitz. Posiadał w Kadłubie 1 piec, przy którym pracowało 12 pracowników. Przy piecu działały trzy fryszerki napędzane wodą z rzeki Jemielniczanki. Zarysował się już wtedy problem z rudami żelaza, które prawdopodobnie wyczerpały się i były sprowadzane z Tarnowskich Gór. Zgodnie z ówczesnym zwyczajem zakład był wtedy wydzierżawiany żydowskim najemcom. Produkcja roczna wynosiła 20000 cetnarów (1 ctr = 50kg, więc tysiąc ton). Dla porównania Graf Colona posiadał 1 piec w Kolonowskim, który wytwarzał rocznie 20065 cetnarów i przy którym pracowało 56 ludzi. W Łaziskach działała też druciarnia należąca do spółki Minerva, gdzie 15 pracowników produkowało rocznie 439 cetnarów drutu. Najważniejszym jednak czynnikiem była ruda żelaza. Rudy darniowe były gorszym surowcem niż rudy z kopalń w Tarnowskich Górach, więc żelazo też było gorsze. Po drugie piece napędzane na koks były wydajniejsze i sprawiały, że produkcja za pomocą węgla drzewnego stała się nieopłacalna. Te czynniki sprawiły, że hutnictwo na naszym terenie zaczęło powoli zamierać. Już w 1820 roku młotownie zlikwidowano i wydzierżawiono młynarzowi o nazwisku Adamietz, który zbudował na jej miejscu młyn.

 

Poniżej mapa z 1828 roku, gdzie znajduje się huta (Hütte), staw Kapeltok, młyn Briesch (dzisiaj tartak).

kadlub1828