Skąd się wziął Piec?

Dlaczego kadłubski Piec nazywa się Piec?

Skąd się wzięły tajemnicze kanały na polach? Dlaczego w całym Kadłubie można znaleźć dziwne zielone kamienie? Na te wszystkie pytania odpowiada wystawa o historii Kadłuba. Poniżej jej fragment.

 

WILKI I DREWNIANE CHATY

Północ ziemi strzeleckiej była zawsze gęsto zalesiona i bagnista. Według dokumentów z 18. wieku niedźwiedzie i rysie wprawdzie już nie zamieszkiwały naszej okolicy, można się jeszcze jednak było sporadycznie natknąć na wilka. Ówczesne dokumenty podkreślają też, iż okolica była bardzo bogata w roje dzikich pszczół, z których pozyskiwano miód. Dokument źródłowy z roku 1783 wspomina, że naliczono się ich prawie 200. Ówczesne domostwa były budowane z drewna i kryte słomą, i szczególnie w osadach leśnych były w bardzo złym stanie. Tylko Strzelce i niektóre posiadłości hrabiowskie mogły się pochwalić murowanymi domami

W takich gęstych i mokrych borach, nad rzeką wówczas zwaną Blotnicz (od źródeł w Błotnicy), a dziś Jemielniczanką, powstała setki lat temu osada leśna. Pierwsza wzmianka pochodzi z 1429 roku i mowa jest w niej o osadzie Kadlub, która stała się częścią majątku Losmira – dzisiejsza Rozmierz. Teorii co do pochodzenia nazwy Kadłuba jest wiele, niektóre mówią że pochodzi od starosłowiańskiego słowa cadlubici, czyli wydrążony pień drzewa, inni, że od czeskiego słowa kadlub, co oznacza korpus.

 

kadlubimwald

Mapa powyżej z 1736 roku pokazuje, że Kadłub był osadą leśną położoną nad rozlewiskami rzeki Himmelwitzer Wasser [Jemielniczanka].

 

W 1783 roku Kadlub miał tylko 222 mieszkańców. Właścicielem był Johann Erdmana Graf von Tenczin. We wiosce znajdował się folwark pański, jeden wysoki piec, dwie fryszerki, jeden rolnik, 32 ogrodników, jeden młyn i 5 chałupników (chłopów posiadających dom ale nie posiadających ziemi). Nagle w 18. wieku następuje gwałtowny rozwój osady. W 1845 roku, czyli tylko 60 lat później, w Kadłubie mieszkało już 863 mieszkańców. Czyli w ciągu sześćdziesięciu lat ilość mieszkańców wzrosła czterokrotnie. Skąd taki drastyczny wzrost?

Bezpośrednim sprawcą tego drastycznego zjawiska był król pruski Fryderyk Wielki.


FRIEDRICH DER GROSSE

W wyniku wojen śląskich w 1742 roku Habsburgowie tracą Śląsk i przypada Prusom. Friedrich der Grosse, ażeby podnieść wyniszczony wojnami kraj, przystępuje do szeroko zakrojonych prac. Z jego rozkazu rozbudowany zostaje system obwarowań, sprowadza się  kolonistów z Niemiec celem wzmocnienia gospodarki. Z tego okresu pochodzi między innymi kolonia Carmerau [Spórok], Kreuztal [Krzyżowa Dolina] i osiecki Karlstal [Kasztal].

 

Poniżej: Friedrich der Grosse i kartofle, które on sprowadził do Europy.

friedrich

 

Tenże Fryderyk po pokonaniu Habsburgów i przejęciu większej części Śląska wybierał się na kolejne podboje i koniecznie potrzebował amunicji. Jego urzędnicy powracający z wizytacji Śląska przynieśli informacje, że w okolicach Kreuzburga [dziś Kluczbork] i nad rzeką Malapane i jej dopływami znajdują się rudy darniowe, które pozwalają za pomocą wysokich pieców na wytop dobrej jakości żelaza. Wobec tego za namową swojego ministra von Reden wydał rozkaz budowy wysokich pieców. Piece te miały zaopatrywać w wyroby żelazne wojsko.


SKĄD SIĘ WZIĄŁ POMYSŁ NA HUTĘ W KADŁUBIE?

Wykonawcą królewskiego rozkazu był minister Friedrich Wilhelm von Reden zwany ojcem przemysłu hutniczego na Śląsku. Zakłada on w 1754 roku hutę Malapane i rok później Kreuzburghütte [huta Kluczbork]. Pod naciskiem króla okoliczni właściciele ziemscy idą śladem von Redena. W tym właśnie czasie powstają wielkie piece między innymi na ziemiach hrabiego Colonny (Staniszcze, Kolonowskie, Fosowskie, Świerkle).

W Kadłubie natomiast hutnictwo istniało już wiele lat wcześniej. Źródła podają, że nasz wysoki piec był jednym z pierwszych na Górnym Śląsku. Miał on powstać ok. 1718 roku obok pieców w Halembie, Sausenbergu  (dziś Szumirad) i Kutschau. Przedtem, jak mówią dokumenty źródłowe  miały "od najdawniejszych czasów"  w Kadłubie istnieć dymarki kotlinkowe (Luppenfeuer). W 1740 roku zgodnie z ówczesnymi dokumentami branżowymi pracował w Kadłubie jeden wysoki piec, dwie fryszerki oraz dwie młotownie, których właścicielem był Graf Tenczin. Z tych zapisów wynika, że hutnictwo w Kadłubie istniało o wiele wcześniej niż w Malapane (Ozimku) czy Kolonowskim.

Kadłub i jego okolice stwarzały wówczas idealne warunki do produkcji żelaza. Po pierwsze znajdowały się na rozlewiskach rzeki Jemielniczanki spore pokłady rudy darniowej, które zapewniały surowiec do wytopu. Kadłubska ruda żelaza była stosunkowo dobrej jakości. Z kadłubskich pokładów korzystał nie tylko piec hrabiego von Tenczin ale także piece hrabiego Colonna.

Ruda darniowa to skała osadowa tworząca się na podmokłych i bagiennych terenach. Przetapiana była już od III w. p.n.e. i aż do XX w. (początkowo w piecach dymarkowych). Stosowana była również w budownictwie z racji swych właściwości wentylacyjnych i estetycznych (budynki z rudy darniowej pozostają suche a sam budulec ładnie harmonizuje z jasną zaprawą). Ruda darniowa stanowiła też naturalny piorunochron średniowiecznych budynków, ze względu na zawartość żelaza.

 

 

Obok rudy darniowej okolica Kadłuba dostarczała też inne potrzebne składniki wytopu. Okoliczne lasy dostarczały materiał do produkcji węgla drzewnego, którym opalano piece. Potrzebny do uszlachetniania żelaza w procesie wytopu kamień wapienny znajdował się pobliskich kopalniach w Kamieniu Śląskim, bądź był zbierany bezpośrednio na polach np. w Grodzisku i Szymiszowie przez chłopów i dostarczanych do huty. Ostatnim ważnym czynnikiem była sama rzeka Himmelwitzer Wasser, króra dostarczała siłę napędową dla miechów piecowych i młotowni.


KADŁUBSKI PIEC

Pierwsza wzmianka o piecu w Kadłubie pochodzi z 1764 roku, kiedy to do służby w hucie kluczborskiej zgłosił się "drugi z kolei po Wieprzowskim majster, który lepiej pracował. Był on poprzednio na służbie u Grafa Tenczin w Kadłubie i nazywał się prawdopodobnie Jura Grigar". Wobec powyższego zapisu nasza kadłubska huta musiała już w 1764 roku działać pełną parą.

 

Powyżej rycina huty Malapane w 1835 roku.

 

Nasza kadłubska huta wyglądała prawdopodobnie podobnie jak huta Malapane [dziś Ozimek], ponieważ zgodnie ze spisem z roku 1845 obie huty produkowały podobne ilości żelaza i produktów z niego – czyli około 1,5 tony dziennie! Praca pieców była zależna od wielu czynników. Piece potrzebowały duże ilości węgla drzewnego i wody do napędzania miechów. Dlatego w czasach suszy, gdy rzeki prowadziły małe ilości wody huty stały. Z ciężką pracą związane też było pozyskiwanie węgla drzewnego: żeby wyprodukować 1 tonę żelaza potrzeba 8 ton węgla drzewnego a do tego trzeba 30 ton drewna. Jednak mimo trudnego procesu wytopu w latach 1785 do 1805 wybuchła prawie gorączka żelaza. Ilość pieców i fryszerek rosła nieustannie. W 1785 roku na całym Śląsku istniało 47 wielkich pieców i 153 fryszerki. Należały one do króla, hrabiów, kupców i nawet klasztorów. Produkcja w latach 1785 do 1806 w okolicznych hutach wyglądała imponująco.

Jahr rok

Eigentümer Właściciel

Ort Miejscowość

Hochöfen Wielkie piece

Luppenfeuer dymarki kotlinkowe

Frischfeuer fryszerki

Centner cetnar 1ctr = 50kg

im Jahr  w roku

1779 

Graf von Tenczin

Schimischow, Kadlub und Oschieck

1

 

2

1950St.   4000R.   4000St. 

1779   1784  

1782

Philipp Graf Colonna auf Gross Strehlitz

Gross Stanisch, Tworog, Kotten und Wessolla

1

3

3

1053St.   1040St.  5000R.  1800St.  1200St.  

1779   1782   1783  

1784

Carl von Posadowsky

Centawa, Blottniz

1

 

3

1800St.  2000R.   

1779   1783  

1800

Graf Tenczin

Kadlub Oschiek

1

 

3

7000R.   3000St.  

1800  

1800

Herr von Seydlitz,  Herr von Erichson

Stubendorf

 

 

2

1600St.   1000St.   1020St.  

1800   1804   1805/  1806


PIEC

Jak mógł wyglądać taki kadłubski zakład produkcji żelaza? Na pewno stał jeden wielki piec. Określenie "wielki" używano trochę na wyrost, ponieważ pierwsze konstrukcje miały nie więcej niż 4 m wysokości. Budowa takiego pieca trwała około roku. Potrzebne było na to sto przyczep kamieni polnych i 120 tysięcy cegieł. Piec taki miał wysokość około siedmiu metrów (chociaż podobno najwyższy miał ponad dwanaście metrów) a u podstawy wymiary 2 na 2 metry. Obok takiego pieca budowano kuźnię: młot do przekuwania żeliwa (taka młotownia znajdowała się w późniejszym młynie Adamietz), urządzenie do wyciągania drutu, walcarki do blachy, nożyce. Wszystko napędzane było kołem wodnym.

Poniżej jak taka młotownia mogła wyglądać

mlotownia

 

JAK TAKI PIEC PRACOWAŁ?

Kopacze pozyskiwali potrzebną rudę żelaza metodą odkrywkową. Rudy były gromadzone, sortowane i ważone w jednym miejscu. W jednym dniu wytopu potrzebnych było ok. 3,3 tony rudy żelaza. Dobre rudy dawały po wytopie surówkę w ilości ok. 40% swojej wagi. Potrzebny węgiel drzewny zapewniały kadłubskie gęste lasy. Piec spalał dziennie ok. 2 ton węgla drzewnego. Huty hrabiego Colona jak na ówczesne czasy były zaawansowane technicznie i dostarczały dobrej jakości surówkę żelaza, którą transportowano furami do Zdzieszowic, skąd spływały Odrą do Wrocławia, Szczecina, Berlina a nawet Królewca.

 

 

Do oczyszczenia wytopu dodawało się do wsadu piecowego kamienie wapienne, które były dostarczane przez chłopów z Grodiska. Piasek do podłoża spustowego dostarczano z pobliskich wyrobisk piasku. Żeby załadować jeden piec potrzebne były 53 wanny węgla drzewnego, 95 wanien rudy i 30 wanien kamienia wapiennego. W miarę jak wkład się podczas wytopu obniżał dosypywano wszystkie składniki. Wsypem nazywano górną część pieca z zsuwniami, którymi podawano materiał do środka pieca. Piec mógł bez przerwy pracować nawet 12-14 miesięcy. Wymaganą temperaturę osiągano poprzez olbrzymie miechy napędzane wodą z kanału. Odlewanie surówki następowało do podłoża wysypanego piaskiem. W ten sposób powstawały bryły zwane stalą fryszerską. Ta stal musiała być następnie zagęszczona za pomocą młotów z szerokim obuchem. Młoty z wąskim obuchem służyły natomiast do wydłużania kuźniczego stali. Taka młotownia znajdowała się w Kadłubie, gdzie od roku 1820 pracował młyn rodziny Adamietz. Młoty pracowały pojedynczo albo były ustawione w grupach. Koło wodne napędzało poprzez wał napędowy do trzech młotów jednocześnie. Młotownia była napędzana przez osiem kół wodnych, które były zainstalowane w założonym przy młotowni kanale.


Poniżej mapa z zaznaczonymi kanałami.

ka1938

 

 


UPADEK HUTNICTWA

Jednakże w dokumencie z 1857 roku można już znajdują się pierwsze sygnały o zmierzchu hutnictwa na ziemi strzeleckiej. Wtedy właścicielem huty kadłubskiej po śmierci Tenczina był już Graf Strachwitz. Posiadał w Kadłubie 1 piec, przy którym pracowało 12 pracowników. Przy piecu działały trzy fryszerki napędzane wodą z rzeki Jemielniczanki. Zarysował się już wtedy problem z rudami żelaza, które prawdopodobnie wyczerpały się i były sprowadzane z Tarnowskich Gór. Zgodnie z ówczesnym zwyczajem zakład był wtedy wydzierżawiany żydowskim najemcom. Produkcja roczna wynosiła 20000 cetnarów (1 ctr = 50kg, więc tysiąc ton). Dla porównania Graf Colona posiadał 1 piec w Kolonowskim, który wytwarzał rocznie 20065 cetnarów i przy którym pracowało 56 ludzi. W Łaziskach działała też druciarnia należąca do spółki Minerva, gdzie 15 pracowników produkowało rocznie 439 cetnarów drutu. Najważniejszym jednak czynnikiem była ruda żelaza. Rudy darniowe były gorszym surowcem niż rudy z kopalń w Tarnowskich Górach, więc żelazo też było gorsze. Po drugie piece napędzane na koks były wydajniejsze i sprawiały, że produkcja za pomocą węgla drzewnego stała się nieopłacalna. Te czynniki sprawiły, że hutnictwo na naszym terenie zaczęło powoli zamierać. Już w 1820 roku młotownie zlikwidowano i wydzierżawiono młynarzowi o nazwisku Adamietz, który zbudował na jej miejscu młyn.

 

Poniżej mapa z 1828 roku, gdzie znajduje się huta (Hütte), staw Kapeltok, młyn Briesch (dzisiaj tartak).

kadlub1828

Według dokumentów znalezionych w młynie Adamietz, do 1860 roku na miejscu dzisiejszego młyna działał właśnie Hammerwerk, czyli młotownia, gdzie uszlachetniano surówkę żelaza produkowaną na Piecu. Na Piecu też można jeszcze do dziś zobaczyć kanał, którym doprowadzano wodę do kół wodnych, które napędzały wszelkie urządzenia działające w hucie (patrz mapka). Z posiadanych dokumentów wynika, że kadubska huta była profesjonalnym zakładem metalurgicznym.

 

Mapa z 1884 roku pokazuje piec (Hochofen), młyn Adamietz, zamek (Gut), cegielnię (Zgl zu Kadłub).

kadlub1884

RUINY

Ruiny wielkich pieców i fryszerek stały na Piecu jeszcze po wojnie a w całym Kadłubie można też znaleźć charakterystyczny żużel [Schlacke] - pochodną wytopu. Tym żużlem wysypane były drogi dojazdowe do Kadłuba, np ta z Osieka. Żużel ten można też znaleźć w wielu ogródkach.

 

Poniżej pochodna wytopu: żużel.

schlacke

KADLUB W 1845 ROKU

W 1811 umiera Johann Graf von Tenczin zu Schimischow. W 1845 roku Hyacinth Ernst Graf von Strachwitz-Susky-GrossZauche und Kamienietz przyłącza do swojej posiadłości w Izbicku część byłej posiadłości Schimischow: posiadłość rycerską Rosmirka wraz z miejscowościami Grodisko, Kadlub, Boritz, Kroschnitz, Osiek und Banatken. Kadłub pozostaje w rękach rodziny Strachwitz aż do roku 1945. Według "Alfabetycznego statystyczno-topograficznego przeglądu wsi, miejsc i miast i innych miejscowości Królewskiej Pruskiej Prowincji Śląsk" opracowanego w roku 1845 przez J. Knie Kadłub wyglądał tak: we wsi stało 100 domostw, w których mieszkało 863 mieszkańców (z czego 3 to Ewangelicy a 2 to Żydzi). Oprócz tego mieścił się zamek myśliwski, folwark oraz katolicka szkoła, w której pracował jeden nauczyciel. Poza tym w Kadłubie stał wysoki piec, który dostarczał surówkę żelaza oraz pręty żelazne, wytapiane z rudy darniowej (do dziś w niektórych ciekach woda jest żółtawa, co świadczy o zawartości utleniającego się żelaza). Na Piecu (dzielnica Kadłuba) stał wysoki piec na węgiel drzewny (a drzewa wokół było pod dostatkiem), w którym według niniejszego dokumentu 1 1840 roku 24 pracowników wyprodukowało 8000 cetnarów surówki żelaza o wartości 1/3 Reichstalera za cetnar (przeliczając jest to 400 ton surówki na rok, czyli ok. 1,1 tony dziennie!). Poza tym stały też dwie fryszerki, gdzie w tym samym roku 10 pracowników wyprodukowało 1490 centarów prętów żelaznych).  W Kadłubie stała też jedna karczma, pracowało 10 rzemieślników i hodowano 300 sztuk bydła. Ciekawostką jest też, że do Kadłuba należy dzielnica Banatki, która jest kolonią!